Bieda łańcuchem wolnego społeczeństwa

Tematyką biedy zajmują się głównie organizacje o charakterze socjalistycznym (bądź używając uproszczonego rozumienia – lewicowe), podkreślając ich wyższą wrażliwość na problemy ubóstwa w społeczeństwie. Retoryka ta nie musi iść w zgodzie z czynami, gdyż chwilowe zasiłki czy inne zapomogi państwowe w dłuższej perspektywie mogą hamować rozwój i zadłużać przyszłe pokolenia, przez co prowadzić do pogłębionej biedy.

Z jednym jednak musimy się zgodzić – bieda jest łańcuchem wolnego społeczeństwa – ciężko być niezależnym finansowo, zaangażowanym obywatelem, gdy większość naszej uwagi i czasu spędzamy na zdobywaniu pieniędzy na przeżycie.

Z zazdrością patrzymy na kraje zachodnie i północne, które rozwinęły swój system socjalny, ignoując fakt jaką one same drogę musiały przejść, by znaleźć się tam, gdzie są. „Welfare state” (państwo opiekuńcze) wymaga potencjału gospodarczego, by udźwignąć oczekiwania socjalne. W sytuacji Polski – czyli kraju stosunkowo biednego i niedorozwiniętego gospodarczo – marzenia te mogą nam bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Ograniczenie rozwoju skutkować będzie pułapką średniego dochodu i zaprzepaszczaniem naszych szans geopolitycznych, a zatem zepchaniem nas do roli podproducentów i „taniej siły roboczej Europy” – niezbyt chwalebne tytuły!

Zauważalny potencjał przedsiębiorczości w Polsce jest skutecznie tłumiony od wielu lat  przez krótkowzroczną politykę „tu i teraz”, partyjnego kolesiostwa, a ostatnio przez socjalistyczne wizje prorodzinne.

Jeżeli pragniemy ściągnąc z siebie ten łańcuch blokujący rozwój polskiego społeczeństwa, powinniśmy pierw skupić się na rozwoju naszej gospodarki, inwestowaniu w nowe pokolenie oraz osoby przedsiębiorcze. Każdy kraj, który dzisiaj ma u siebie rozwinięty socjalizm – w ten czy w inny sposób – zapracował na to latami rozwoju i pracy.