Czy w Polsce warto protestować?

Sytuacja w Polsce jest trudna, ale względnie stabilna. Daleko co prawda od standardów znanych nam na zachodzie, ale również odległa od skrajnej biedy u naszych wschodnich sąsiadów. Starcie naszych oczekiwań stworzonych z napływem wzorców z zachodu i naszą wschodnią mentalnością wzbudza wiele emocji, wyrażających się w masowych protestach i ogólnej złości.

Zgodni jesteśmy, że protesty są formą wyrażania swojego zdania i frustracji, która wpisana jest w system demokratyczny. Jednakże w przypadku Polaków jest to przeważnie jedyny sposób wywierania wpływu na rzeczywistość czy wyrażania złości.

Jak zatem trafnie odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie tego wpisu? Wszystko zależy od spojrzenia danej osoby. Jedni powiedzą, że nie warto, drudzy zaś stwierdzą, że to wręcz konieczność. Jesteśmy skłonni zgodzić i nie zgodzić się z obie stronami jednocześnie. Jak to zwykle bywa w życiu, nic nie jest białe ani czarne, ale ma swoje odcienie szarości. Nie inaczej w tym wypadku.

Naszym zdaniem protesty dla samych protestów (nawet z szlachetnych pobudek) bez intelektualnego zaplecza, politycznej i ekonomicznej koncepcji na przyszłość i mądrego planowania, nie mają większego sensu.

Na przestrzeni ostatniego roku widzieliśmy wiele masowych wręcz protestów obywateli, którzy zazwyczaj nie są tak silnie zaaktywizowani społecznie. Z prespektywy czasu oprócz chwilowego wstrzymania groźnych zmian prawnych rządu, nic specjalnie nie wynika. Brak jest silnej, mądrej i zorganizowanej opozycji. Ta aktualna przekazuje prostolinijną i krótkowzroczną wizję „Jak przejmiemy władzę to będzie cacy” (kolowialnie pisząc) lub „Będzie dobrze jak wcześniej” (mimo iż tak wcale nie było).

Odpowiadając krótko na postawione pytanie: TAK warto jest protestować o ile jest to dobrze przygotowane organizacyjnie, politycznie i intelektualnie, mające potencjał i wizję zmian na przyszłość. Inaczej spotkamy się z arogancją władzy, próbą wykorzystania protestów przez polityków do własnych celów i dalszym brakiem zmian w Polsce.