Długa droga do społeczeństwa obywatelskiego

Idea społeczeństwa obywatelskiego od kilku lat jest swoistym „słowem kluczem” używanym przez polityków i media. Zauważamy jednak, że albo wiele osób nie rozumie tej koncepcji, albo zwyczajnie używa jej do zbijania kapitału politycznego lub atencji.

By budować społeczeństwo obywatelskie trzeba przeanalizować w jakim stopniu mamy rozwiniętą obywatelskość (świadomość polityczną, kulturę dyskusji, procent udziału w wyborach) w danym kraju. Nie ma jednego idealnego wzorca społeczeństwa obywatelskiego. Inny poziom świadomości politycznej mamy w Szwajcarii, Anglii, USA czy Szwecji, a inną w Polsce, Ukrainie czy Rosji. Wynika to przede wszystkim z różnic kulturowych, historycznych i geograficznych.

Zacznijmy od tego, by samorząd mocniej włączał obywateli do aktywności w swoich ramach – organizował więcej otwartych debat, dawał możliwości zgłaszania projektów czy zachęcał do współtworzenia prawa lokalnego. Czerpmy wzorce i zastosowania z innych krajów

Obok społeczeństwa obywatelskiego krąży czasami pojęcie „partia obywatelska” lub „ruch obywatelski” „Zjednoczenie obywateli” a także utożsamiane z obywatelskością wszelkie ruchy/partie/organizacje z kombinacją „demokracja” w nazwie.

Uważamy, że partia obywatelska to wzajemna, dwustronna relacja. Obywatel wkłada coś w organizację (umiejętności, finanse, kontakty, osoby), a w zamian zwiększa potencjał partii i wpływa na jego przebieg oraz zdobywa wartościowe umiejętności skumulowane wcześniej przez innych. Partia nie służy obywatelom tylko z racji bycia obywatelem, ale jest narzędziem ochrony interesów i celów obywateli, głównie reprezentowanych właśnie przez tych AKTYWNYCH.

Aktywność obywatelska zaś jest koniecznym wymogiem, by mówić o społeczeństwie obywatelskim, gdyż bierność jest ogólnie rozumianym przyzwoleniem wykorzystywanym przez polityków, demagogów czy lobbystów.

—–
Więcej na ten temat:
https://nowakonfederacja.pl/nauczyc-sie-demokracji-edukacja-obywatelska-atenach/