Droga reform szkolnictwa PiS-u

10 października odbył się – zaś 23 listopada odbędzie się protest nauczycieli, w sprawie reform szkolnictwa zaproponowanych przez rząd PiS. O ile powrót do 4-letnich liceów uważamy za trafiony pomysł, to powrót do szkół podstawowych (ujętych sentymentalnie jako szkoły powszechne) to pomysł nie do końca zrozumiały.

Oczywiście jesteśmy świadomi motywacji rządzących.
Z jednej strony oszczędności i cięcia w utrzymaniu szkół przy spadającej ilości dzieci, z drugiej zaś ukłon w stronę starszego elektoratu pamiętającego czasy 8+4. W pierwszej kwestii to oszczędności kosztem jakości, gdyż takie „upychanie” dzieci trwa od pewnego czasu i nauka przy 25-30 osób nie jest ani przyjemna ani efektywna i zmiana nazewnictwa nie zmieni sytuacji. W drugiej zaś kwestii odwoływanie się do argumentów „kiedyś to był wyższy poziom, nie to co dzisiaj” lub „Ja wychowałem się w takim systemie i wyszłem na ludzi” jest naiwne.

Nie słyszymy w tych reformach o zmianach podejścia do funkcjonowania kuratoriów, centralnego planowania programów, zaprzestania wydawania na „jeden właściwy elementarz”, zmiany sposobu kształcenia, wymagań i płac nauczycieli, zmian w przestarzałej karcie nauczyciela czy wprowadzania informatyzacji w szkołach.

Brakuje też szerszego spojrzenia na relację rodzic – szkoła, szkoła – uczelnia. A przecież nie brakuje w naszym kraju ekspertów oraz instytucji służących pomocą i ekspertyzą w sprawie rozwoju takich relacji i zwiększania poprzez to jakości i celowości nauczania.
.
Zdobywamy wiedzę by móc dzięki niej osiągać sukcesy i zmieniać rzeczywistość, a nie by ją „mieć”.