Dzieci, ryby i obywatele głosu nie mają

Trudno się nie zgodzić z diagnozą, że Polska polityka przesiąknięta jest partiokratyzmem czyli systemem pozornej demokracji, w której, wedle jego zwolenników, głos ludu powinnien wyrażać się jedynie poprzez nieodwołalnych, niezwiązanych z obietnicami wyborców, podległym dyscyplinie partyjnej polityków.

Wszelkie formy wpływu obywateli na władzę poprzez zbiórki podpisów, referenda (czy to ogólnokrajowe czy lokalne) bądź protesty są przedstawiane jako działanie szkodliwe, niepotrzebne bądź prowokujące negatywne zachowania. Wymowne były także słowa Mateusza Kijowskiego, który stwierdził, że „referendum jest jedną z gorszych metod uprawiania demokracji”.

Jedyny realny wpływ na politykę, ze strony obywateli, odbywa się raz na 4 lata, wtedy jednak politycy stają się wzorem obywatelskości, uprzejmości i racjonalności (bądź irrocjalności obietnic).

Jeżeli pragniemy społeczeństwa obywatelskiego, a przez to świadomego oraz aktywnego zarówno społecznie jak i politycznie, powinniśmy stworzyć i zabezpieczyć narzędzia, które umożliwią racjonalny wpływ obywateli na polityków.