Hazardowe ubezpieczenia społeczne

O ZUS-ie słyszał chyba niemal każdy w Polsce. Dla wielu jest to kopalnia patologii urzędniczej, symbol słabości i zacofania instytucji państwa. Nie jest osąd pozbawiony racji, choć sama jego problematyka jest bardzo trudna, reforma zaś bardzo bolesna. Pewnie dlatego nie spotkacie polityków żywo omawiających to zagadnienie i proponujących twarde rozwiązania – jest to dla nich polityczną bombą atomową, dla rządu zaś samobójstwem.

System ZUS-u oparty jest na tzw. „umowie pokoleniowej”. System ten polega na tym, że świadczenia dzisiejszych emerytów są opłacane ze składek aktywnych zawodowo pracowników, którzy z kolei, kiedy przejdą na emeryturę, będą korzystać ze składek wówczas czynnych zawodowo itd. Brak środków ze składek na wypłatę rent i emerytur, występujący w ZUS-ie, pokrywany jest z budżetu państwa, czyli przez wszystkich podatników.

Jak ciekawie wyliczył Marcin Hugo Kosiński na swoim oficjalnym fanpejdżu [Link będzie pod wpisem] ZUS stosuje mechanizm zakładów, tylko że zakładem jest długość naszego życia. Składka minimum 500 zł po 24 latach wraz z procentem składowym będzie opłacalna dla nas, gdy osiągniemy 120 lat. Optymistyczne założenie nawet jak na dzisiejsze czasy.

W aktualnej sytuacji coraz więcej dokłada się z budżetu, a obywatele otrzymują coraz mniejsze emerytury. Utrzymując aktualny system będziemy prowadzić o wiele bardziej ryzykowną grę hazardową – szacując kiedy padnie cały system i miliony emerytów zostanie bez środków.

—–
Link do wpisu Marcina Hugo Kosińskiego
https://www.facebook.com/MarcinHugoKosinski/posts/1636964603042168