“Kapitalizm państwowy bez państwa”

Zwycięstwo PiS-u w ostatnich wyborach miało być powrotem do państwa opiekuńczego, zdecydowanego i co najważniejsze „polskiego”. Stąd liczne hasła o wzmacnianiu polskiej gospodarki, repolonizacji (lub jak kto woli „repisacji”), opodatkowania „obcego kapitału” czy uruchomienia programów 500+, mieszkanie + itp.

Okazuje się jednak, że pieniędzożerna machina urzędnicza rozwija się w zasadzie od początku tego wieku – rządów SLD . Wtedy też tamtejsi politycy zrozumieli, że prywatyzacja nierentowanych spółek państwowych nie jest dla nich korzystna, zaś kumulacja może posłużyć do betonowania politycznego. Chcąc to ująć inaczej, chodziło o kupowanie wierności swoich działaczy intratnymi posadami za państwowe pieniądze. System ten przejęły kolejne partie, które ten model jedynie utrwalały lub nawet poszerzały.

Wytworzony przez lata pasożytniczy system etatystyczny osłabia państwo, promuje patologiczną, klientelistyczną subkulturę organizacyjną i wypiera produktywność. Polską rzeczywistość trafnie zatem określa pojęcie prof. Staniszkis „kapitalizm państwowy bez państwa”.

Sytuacja w Polsce jest o tyle przedziwna, że od lat karmi się Polaków zaletami kapitalizmu, ale „chroni” się obywatela interweniostycznymi metodami skupiając się w rzeczywistości na układzie, dając tzw. „suwerenowi” jedynie pozorny model państwa, za który nieświadomie zdecydowania przepłaca.

Naszym zdaniem powinno dojść w Polsce do dogłębnej rewizji i kontroli funkcjonowania państwa, jego wydatków, czynionych inwestycji, transparentności oraz gospodarności.

Polecamy także przeczytać: