Komisja Nadzoru Finansowego na tropie!

W zgodzie z treścią znowelizowanej w zeszłym roku Ustawy Hazardowej, od lipca operatorzy internetowi będą mieli obowiązek cenzurowania internetu poprzez blokowanie stron o treściach hazardowych. To jest fakt z którym wszyscy zdążyli się już chętnie bądź niechętnie pogodzić a lista stron które zostaną zablokowane zawiera już 246 wpisów (https://hazard.mf.gov.pl/).

Wśród komentarzy które wywołało wprowadzenie ustawy w zeszłym roku często powtarzały się głosy, mówiące, że jeśli jeden państwowy organ zacznie cenzurować internet po te same środki zaraz będą sięgać inne instytucje. Jest wielu chętnych do spętania ostatniego jeszcze wciąż wolnego medium, do tego grona dołączyła niedawno Komisja Nadzoru Finansowego.

Rzuca się w oczy, że gdybyśmy jako właściciel domeny zostali wpisani na listę przez pomyłkę, to od tego działania KNF możemy się odwołać do… KNF które w takim przypadku byłoby jednocześnie oskarżycielem i siędzią w danej sprawie. Nie wspominając o terminie 60 dni który w przypadku błyskawicznie zmieniającego się rynku internetowego może oznaczać być albo nie być jakiegoś serwisu.

Ostatnią z patologii jest sam sposób w który państwo będzie zmuszać dostawców usług internetowych do współpracy. To są przecież prywatne firmy, które muszą przynosić zyski żeby istnieć, jednakże państwo postanawia bez pytania o to czy mają takie możliwości lub wiedzę zmusić ich do wprowadzania swoich werdyktów w życie.

Pojawia się pytanie która instytucja będzie następna w kolejce do cenzurowania ostatniego „wolnego” medium.

—–
Zapoznajcie się z dokumentem fundacji Panoptykon:

https://pliki.panoptykon.org/DIP/Cyfrowy%20Nadz%C3%B3r%20-%20EOG%20I/Przychodz%C4%85ca%20-%20odpowiedzi%20na%20wniosek/KNF_ustawa%20o%20zmianie%20ustawy%20o%20nadzorze%20nad%20rynkiem%20finansowym_projekt_31%20marca%202017.pdf