Najwięcej praw w skorumpowanym państwie

Użyte słowa Tacyta (rzymskiego historyka na przełomie I i II w.n.e), gdyż mimo iż napisane w starożytności, są w pełni aktualne po dziś dzień.

W 2016 roku parlament wyprodukował 31 906 stron ustaw (na podstawie firmy doradczej Grand Thornton) co jest rekordem od 1989 roku. Zaś w I półroczu 2017 przyjęto już 17 440 stron ustaw co stanowi już 54 % normy w poprzedniego roku.

Liczby te brzmią zadziwiająco (jeśli nie przerażająco), ale są dla nas – obywateli – trudne do wyobrażenia. Wnioski są zatem dosadne, nasze prawo składa się z masy nieścisłości, bubli i dziur. Wynika to z słabego systemu ochrony tworzonego prawa i nieskutecznych wymogów formalnych i merytorycznych. Takie mechanizmy co prawda są wprowadzone wobec ustaw rządowych, ale już nie poselskich. Wynikiem tego jest to, że wiele ważnych ustaw składane są rękami posłów partii rządzącej, by pominąć dłuższą rządową ścieżkę legislacyjną.

Aktualny rząd mimo swej retoryki odbudowy kraju, nie daje na to realnych dowodów oprócz propagandowych haseł i socjalistycznych zachęt dla biedniejszej części Polaków. Nie tworzy zdrowszego prawa, nie obniża podatków i kosztów pracy, nie wzmacnia systemu ustrojowego, nie tworzy lepszych perspektyw dla młodych ludzi i przedsięborców.

Tendencja „złego prawa” wynika z marnych elit politycznych w naszym kraju.  Dosadne słowa Tacyta „Najwięcej praw (jest) w skorumpowanym państwie”  dotyczą już tych za rządów PO i PSL-u.

By przywrócić jakość naszemu prawu, trzeba zbudować solidny system wymogów wobec zgłaszanych projektów zarówno od posłów jak i rządu, wzmocnić organy, które będą kontrolować zgodność tych ustaw z prawem oraz wzmocnić wpływ obywateli na niwelowanie szkodliwych przepisów.

—–
Tekst inspirowany artykułem na Nowa Konfederacja:
www.nowakonfederacja.pl/upadek-legislacji/