Niemieckie obozy śmierci

W grudniu 2016 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał przeproszenie Karola Tendery za użycie przez niemiecką telewizję ZDF określenia „polskie obozy śmierci”. Sąd wskazał, że przez takie stwierdzenie były więzień Auschwitz z ofiary staje się sprawcą. A sprawa dotyczy znanego już w Polsce problemu określania „Polskie obozy zagłady”.

Zacznijmy od stwierdzenia koniecznych faktów:
– System obozów zagłady stworzyli Niemcy architekci systemu nazistowskiego
– Obozami zarządzali wybrane służby niemieckie
– obozy zagłady były budowane na terenie Polski (Majdanek, Treblinka, Auschwitz)
– obozy zagłady były budowane przez samych więźniów (najczęściej z pierwszych transportów)

16142430_384589361877527_1946486004169836062_n

Warto teraz przeanalizować, gdzie leży problem. Otóż określanie obozów zgłady „polskimi” oznacza, że to Polacy byli odpowiedzialni za ich budowę, prowadzenie, zarządzanie i zbrodnie tam się odbywające. Jest to oczywiście kłamstwo historyczne i okazywanie braku szacunku dla ofiar holocaustu. Odpowiedzialność moralną ponoszą Niemcy i nikt inny – wszelkie inne opinie nie mogą być traktowane jak prawda. Warto przyjrzeć się powodom takiego wyrażenia, które czasami powtarzają różni politycy na świecie jak np. Barack Obama w 2012 i teraz niemiecka telewizja ZDF. Określenie „polskie obozy zagłady” są szkodliwym skrótem myślowym, którego używają najczęściej ludzie o niskiej wiedzy historycznej. Wynika to z tego, że skoro coś znajduje się na jakimś terenie (w tym wypadku w Polsce) to są określa się przymiotnikiem pochodzenia (w tym wypadku polskiego). O ile takie gafy można jeszcze z trudem, jakiś sposobem zrozumieć z ust polityka amerykańskiego, z powodu ich ubogiej wiedzy na temat historii Europy, to nie można okazywać zrozumienia jeśli pisze to niemiecka gazeta, gdyż można zakładać, że Niemcy doskonale znają swoją niechlubną historię. Nie znamy oficjalnych powodów dlaczego ZDF użył tego wyrażenia a potem w bardzo „skwapliwie” publikują przeprosiny, które trafią do znacząco mniejszej widowni, niżli hańbiący tytuł. Co ważniejsze, wyglądało to na próbę niezastosowania się do wyroku sądu Polskiego, co godzi w dobre imię i poszanowanie względem władz naszego kraju.

Chcielibyśmy jednak podkreślić bardzo pozytywną rzecz, która do tej pory nie była tak widoczna.
Dzięki tzw. „nowym mediom” kłamstwo to szybko zostało wychwycone oraz napiętnowane. Od początków III RP mamy problemy z obroną prawd historycznych dotyczących naszego narodu i kraju. Rządy przeważnie ograniczały się do mało medialnego apelu MSZ. Użytkownicy internetu pokazali jednak, że można dość skutecznie walczyć z kłamstwami czy szkodliwymi skrótami myślowymi, dodatkowo zarażać zainteresowaniem inne tzw. „Stare media”.

Mimo tych nieprzyjemnych wydarzeń jest nadzieja, że zaczniemy bronić zarówno praw historycznych jak i interesów Polski i polaków.