Polska histeria smogowa

Ostatnimi czasy bombardowani jesteśmy informacjami o procentach przekroczenia skali zanieszczynie powietrza w różnych miastach w Polsce, ale i na świecie. Większe miejscowości osiągają zaskakujące liczby dochodzące do 1788% (PM2.5) na przykładzie Kielc.

15894687_1844967149120644_5064752322809802983_nZgadzamy się z tym,  że smog jest ogromnym problemem Polskich miast. Jednakże „nagłe” zainteresowanie tym problemem może budzić pewne wątpliwości, na które również będziemy chcieli zwrócić uwagę. Niezależnie jednak od potencjalnych intencji osób rozgłaszających, będzie to miało pozytywne skutki zwiększenia świadomości obywateli.

Zacznijmy od tego, że problem wysokiego stężenia szkodliwych pierwiastków nie jest rzeczą nową, która pojawiła się nagle i zaskoczyła wszystkich (choć liczby mogą naprawdę zaskakiwać). W większych miastach, tym bardziej położonych w dolinach, jest to rzecz nieodłączna. Do tej pory nie poruszano tego tematu na arenie ogólnopolskiej, a samorządowcy w większości przypadków udawali, że problem nie istnieje, a on tylko mógł narastać, aż zainteresowali się tym sami mieszkańcy.

Na przykładzie Warszawy widzimy, że władze stolicy bagatelizowały problem przeznaczając na walkę ze smogiem zaledwie 42mln z dysponowanych 255mln (raport NIK), władze Krakowa zaś dopiero teraz ogłaszają zwiększe kwot na walkę. Zapewne wkrótce wyjdą kolejne informacje na temat kwot wydatków na ten cel w innych miastach, ale widzimy już teraz, że były one zaniżone do realnych potrzeb.

Walka ze smogiem, to nie jest kwestia prosta, którą da się rozwiązać jedną uchwałą, dorzuceniem kilku milionów do akcji informacyjnych, darmowej komunikacji miejskiej czy kilku filtrów. To kwestia zmiany systemu i sposobu ogrzewania mieszkań, produkcji prądu, jak i inwestycji w filtry przemysłowe. Oznacza to ogromne inwestycje, które ciężko pokryć już z ledwo zipiących budżetów samorządów. Brak wizji dywersyfikacji i inwestycji w energetykę, także rozwiązaniu problemu nie sprzyja.

Jako Wolni Obywatele jesteśmy świadomi, że znacząca poprawa sytuacji może nastąpić w ciągu najbliższych kilku lat, a nie kilku miesięcy. Obawiamy się jednak, że jak pewne firmy zbiją intereses na budżetach samorządowych sprzedając im np. autobusy czy filtry jako panaceum, to problem ucichnie bez jego realnego rozwiązania. Jedni zarobią, a reszta będzie dalej się dusić. Niestety obywatele w Polsce od dłuższego czasu nie bogacą się na tyle, by móc pozwolić sobie na ogrzewanie dobrej jakości produktami, w nowoczesnych dostosowanych ekologicznie kominkach, z odpowiednimi filtrami. Dopóki sami obywatele nie będą mieli własnych pieniędzy, to walka ze smogiem będzie bardzo uciążliwa, droga i niefektywna.