Refleksje po świętach

Okres przedświąteczny i świąteczny przepełniony jest rodzinnością, życzliwością, wygaszaniem konfliktów, sympatią i spychaniem ważnych problemów na okres późniejszy. Tworzy się tradycyjna „bańka” ochronna przez trudną rzeczywistością sporów na tle polityki, społeczeństwa czy spraw zawodowych.

Zachowanie całkowicie zrozumiałe, choć z perspektywy czasu wydaje się być bezrefleksyjne.

Wychodzimy z założenia, że tak naprawdę liczą się czyny, a nie całe wywody ideowe, przepełnione pustymi frazesami i emocjonalnymi zwrotami. Zauważamy także, że sytuacja podzielenia polskiego społeczeństwa jest bardzo wyraźna i szkodliwa dla nas samych.

Okres świąteczny może być motywem do porozumienia, rozmowy, wybaczenia i zjednoczenia, jednak od nas zależy czy pozostaną one w sferze pustych frazesów czy prawdziwej pozytywnej zmiany.

Nie powinniśmy wstydzić naszej tradycji, niezależnie czy wywodzi się ona z religii chrześcijańskiej czy innych pogańskich pozostałości. Jeśli nie jesteś wierzący, to doceń czas bliskości z rodziną, serdeczności i doświadczania innej, mniej cynicznej, trudnej rzeczywistości. Jeśli zaś jesteś wierzący masz jeszcze więcej powodów do tego, by czuć się podczas świąt szczęśliwy i uduchowiony.

Podobnie jak życzyliśmy przed świętami, życzymy wszystkim także po świętach, by życzyliwość i miłość do bliźniego była na co dzień, a nie od święta, choć wiemy, że to dość naiwne życzenie, to wystarczy sukces, gdy będzie się milszym kilka dni więcej w roku niż dotychczas.