Rekonstrukcja rządu – usuwanie balastu politycznego

Mateusz Morawiecki dostał zadanie rekonstrukcji i zmianę odbioru aktualnego rządu. Swojska, poprawna choć dość ciężka w obyciu z mediami Beata Szydło wykonała swoje zadanie realizacji planów partii. Jej rola w „misji dziejowej” się skończyła – czas na zmianę spojrzenia.

Nowy Prezes Rady Ministrów jest świeższy, lepiej prezentuje się z mediach, ma zdecydowanie większe doświadczenie zawodowe (a przynajmniej na papierze tak to wygląda) oraz zostanie odebrany na zachodzie bardziej jako „swój chłop”.  To ma znaczenie przy dość dużej alienacji Polski na arenie międzynarodowej.

Zmiana osoby premiera to jednak za mało. Minęły 2 lata rządów PiS-u i jest to sławetny „półmetek” kadencji, moment często znaczący czy będzie realna szansa na drugą kandencje, czy pozornie silna pozycja partii zostanie roztrwoniona.

Dlatego też rekonstrukcja rządu jest zabiegiem odświeżającym wizerunek oraz możliwością usunięcia niesprawdzonych ministrów stanowiący balast polityczny.

Można oczywiście dyskutować nad słusznością bądź niesłusznością odwołania z danych stanowisk, ale wchodzą tutaj kwestie niekompetencji (Szyszko), złego wizerunku (Macierewicz), niezgodności z linią polityczną (Streżyńska) i wiele innych ogólno-strategicznych powodów, których nie znamy z braku dostępnych nam informacji.

Niezależnie od zmian personalnych ideologia oraz postępowanie rządu nie powinno ulec zmianie, gdyż aktualna polityka przynosi korzyści w słupkach poparcia oraz zabezpieczeniu politycznym władzy w kraju.Emocje i żywe komentarze wokół rekonstrukcji są jedynie zaplanowaną korzyścią wokół poprawy wizerunku władzy, nie należy oczekiwać niczego specjalnie więcej…