Repolonizacja czyli odbudowa polskiego kapitału – bez kapitału

Hasło „Repolonizacja” stosowane przez aktualny rząd jest słowem „wytrychem” w całej ich retoryce „wstawania z kolan”, budowy polskiego kapitalu itp. i nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

Jak to jednak bywa w Polsce, hasła często pozostają hasłami i rzadko przechodzą do stadium czynów. W tym też przypadku tak się właśnie dzieje. Nałożenie na supermarkety dodatkowych podatków miało na celu łatanie dziury budżetowej, a nie powstrzymywanie zachodnich „krwiożerczych koncernów”, to samo dotyczy podatku bankowego, za który, czy tego chcą czy nie, zapłacą użytkownicy banków. Cała retoryka i używanie hasła „repolonizacji” ma w pokrętny sposób wytłumaczyć narzucanie kolejnych podatków, w imię „dobra Polski i Polaków”.

Pozostaje także kwestia mediów, które w większości są w rękach zagranicznych, głównie niemieckich. Taka sytuacja może wzbudzić pewne obawy, jeśli chodzi o jeden z najważniejszych aspektów nowoczesnej demokracji, jakim jest pluralizm poglądów.
Rząd jednak w swych działaniach (niedoszła próba kupienia TVN) próbuje „repolonizować” lub „repisować” media na swoją tubę propagandową, jak to uczynił z Telewizją Republika, TRWAM oraz mediami publicznymi TVP.

By Polscy inwestorzy, przedsiębiorcy mogli kupować, inwestować i rozwijać polskie media, muszą posiadać swoje środki. Wiąże się to z szerszą perspektywą budowania ogólnokrajowego potencjału gospodarczego. Aktualnie pieniądze mają zagraniczni inwestorzy, którzy niebezinteresowanie wpompowują pieniądze w nasz rynek. Aktualna polityka rządu jednak odstrasza ambitnych ludzi od inwestowania, aktualnych przedsiębiorców przygniata dodatkowymi podatkami i „uszczelnianiem” systemu, zaś młodych zmusza do wyjazdu za granicę.

W takich warunkach nie da się realizować idei „repolonizacji” – jest to mrzonka używana na potrzeby żelaznego elektoratu.

Polecamy dodatkowo przeczytać: