Rewolucja w samorządach

W ostatnich dniach, ustami Jarosława Kaczyńskiego padła propozycja by wprowadzić dwu-kadencyjność w samorządach
na pozycjach prezydentów,burmistrzów miast oraz wójtów w gminach. W warunkach utwardzonym przez czas, choć mimo wszystko niedoskonałym systemie samorządów, jawi się to jako rewolucja. Ze względu na wagę problemu chcemy napisać o tym kilka słów naszej analizy.

samorzadZacznijmy od tego co może zmienić ta reforma. Będzie to na pewno wprowadzenie potrzebnej świeżości we władzach samorządowych, które często trafnie można określić „księstwami” danych prezydentów, burmistrzów czy wójtów od wielu kadencji. Jest to okazja dla nowych elit, młodszych, świeższych działaczy, których wizja nie mogła przebić się na „dwór” – w tym wypadku urząd – aktualnych władz. Mając na uwadze znaczenie samorządów w naszym systemie, brak ograniczeń kadencyjności, choćby z 4 letnią przerwą, jest rzeczą słusznie krytykowaną. Oczywiście będą również głosy, że w pewnych miejscach odejść będą musieli dobrzy zarządcy i będzie to ze szkodą dla danego regionu. Jest to argument, który ma swoją wagę, jednak żadna zmiana nie będzie nigdy idealna, a zmiany w samorządach są konieczne.

Teraz chcielibyśmy przeanalizować motyw propozycji wyłożonej przez Jarosława Kaczyńskiego. Mimo demonizowania tej postaci, nie możemy zanegować, że być może leży mu na sercu uzdrowienie polskich samorządów. Słuszniejszym poglądem byłoby stwierdzenie, że motyw ten może mieć znaczenie zaledwie drugorzędne. Prezes PiS udowodnił swoimi działaniami, że dobro partii utożsamia z dobrem Polski. O ile jest to niebezpieczne podejście, to pozwala też wysnuć wnioski, że propozycja ta pozwoli w nadchodzących wyborach uzyskać pełniejszą władzę, bo także w samorządach. Sposób zarządzania partią PiS nie promuje ludzi ambitnych, zaradnych a uległych i biernych, gotowych wykonać rozkazy a nie kreować sytuację. Z tego też powodu wygranie z samorządach z wytrawnymi, wieloletnimi graczami samorządowo-politycznymi byłoby niezwykle trudne i prawdopodobnie niemożliwe do wygrania w szerszej skali. Zmuszenie do rezygnacji z przyszłego kandydowania skróci PolskaWojewodztwadystans i braki jakie ma partia PiS i pozwoli walczyć o samorządy o wiele skuteczniej.

Chcielibyśmy też zauważyć, że ograniczenie kadencyjności dotyczy jedynie samorządów. Zastanawiamy się czy takiej zasady nie warto by było wprowadzić także na poziomie parlamentarnym. W Sejmie jest wielu posłów i senatorów, którzy od wielu lat pełnią tą funkcję w dużej mierze przestając rozumieć co się dzieje w Polsce, gdyż widzą wszystko poprzez pryzmat stolicy, która często jest „światopoglądową bańką”.

Samorządy jak i wiele spraw w Polsce wymaga uwagi i zmian. Mamy jednak wątpliwości czy decyzje w sprawie ograniczenia kadencyjności są oparte na dobrej woli naprawy Polski czy politycznym interesom.