Tanie państwo, to słabe państwo

Niefortunna wypowiedź wicepremiera aktualnego rządu Jarosława Gowina o tym, że z pensji ministra nie starczało mu „do pierwszego”, odsłania inny, o wiele poważniejszy, problem – zarobków najważniejszych urzędników państwowych.

Na podstawie danych z money.pl, w 2004 roku standardowe wynagrodzenie wiceministra wynosiło 9250 zł brutto. Dzisiaj, po 14 latach, jest to niecałe 800 zł więcej.
Niskie zarobki ludzi o kompetencjach do ustanawiania prawa oraz zarządzania najważniejszymi instytucjami w Polsce może mieć korupcjogenne skutki. Osoby, które mają przeświadczenie, że wysoka odpowiedzialność nie jest rekompensowana odpowiednimi zarobkami, chętniej wykorzystują władzę dla własnych prywatnych interesów.

Metodą stosowaną przez polityków u władzy są wysokie wielotysięczne premie, które przyznają sobie co jakiś czas. Rozwiązanie o tyle niedoskonałe, że zawsze wzbudza uzasadnione pytania o ich zasadność i nieracjonalną zazdrość wielu mniej majętnych obywateli.

Idea „taniego państwa” jest jedynie propagandowo skuteczna, gdyż w nie motywuje dostatecznie urzędników do rzetelnej pracy na rzecz państwa.

Im wyższa odpowiedzialność, tym większe zarobki i wymagania. Oznacza to, że osoby sprawujące ważne funkcje powinny zdecydowanie więcej zarabiać, ale również powinno się od takich osób zdecydowanie więcej wymagać. Często jest to jednostronna relacja – zabierać albo dawać.

Spotykamy się z wysokimi oczekiwaniami od ludzi u władzy, jednak w pewnien sposób musimy zrekompensować nasze wysokie wymagania, by realne elity pchały Polskę na tory dalszego rozwoju.

Warto jednak zaznaczyć, że „bogatość państwa” nie oznacza aktualnie występującego biurokratycznego przerostu, ale uściślenie relacji zarobków do wymogów i ponoszenia konsekwencji.

—–
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/gowin-kiedy-bylem-ministrem-czasami-nie-starczalo-mi-do-pierwszego,818619.html
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/pensje-ministrow-wiceministrow-nagrody-premie,157,0,2398621.html